No dobra, już wystarczy. Już nie musi być bardziej gorąco. Wystarczy 40 stopni. Powietrze na zewnątrz jak z suszarki, a w środku, w domu - bez klimatyzcji - jak w saunie. A wszyscy mówią, że to dopiero początek, luzik. Wiatrak osusza skórę ale i tak trzy razy prysznic w ciągu dnia to konieczność. Psy rozkopują ziemię i przyklejają się do niej byleby nie leżeć na betonie. Gdy wchodzę do sklepów zatrzymuję się przy lodówkach na dłużej. Jak odkręcę wodę na tarasie żeby przepłynęła strumykiem i odświeżyła klimat zlatują się ptaki żeby się napić, wiewiórki też są zainteresowane. Wszelkie działania lepiej wykonywać powoli, zużywając jak najmniej energii. Pomysły wypalają się zanim się zrealizują. Przestałam malować i gotować. Wieczorem gdy jest trochę przyjemniej na zewnątrz, ruszają do roboty...komary, głodne małe bestie. W mieszkaniu ściany oddają wtedy ciepło z całego dnia - czyli nie jest jednak tak przyjemnie. Nic się nie chce... nawet pisać na bloga:-)
Nie ma jednej opowieści o Indiach, bo nie ma jednych Indii. Tak jak w buddyjskiej historii o ślepcach i słoniu, w zależności od tego z którą częścią tego ogromnego kraju się zetkniesz, możesz dać o nim zupełnie inne świadectwo. Wszystkie będą równo prawdziwe, albo tak samo fałszywe. Tutaj znajdziesz naszą prawdziwo - fałszywą wersję Indii, widzianych przez pryzmat Delhi gdzie mieszkaliśmy prawie przez rok w 2012/2013. I gdzie czasem wracamy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie w Delhi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie w Delhi. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Delhi metro
W Indiach może nie wszystko działa sprawnie, sporo nie
działa w ogóle, reszta jak wielka prowizorka. Ale ta zasada nie dotyczy
delhijskiego metra!
W zeszłym roku mineło 10 lat od momentu uruchomienia
pierwszych połączeń, odkąd metro zaczęło
zmieniać krajobraz miasta, sposoby podróżowania i nawet zachowania Indusów.
Tabliczki na dworcach ostrzegają żeby nie pluć na ziemię, glos z megafonów
poucza, żeby przy wsiadaniu najpierw wypuścic tych którzy są w środku i się nie
pchać, różowe banery wskazują przedziały zarezerwowane tylko dla kobiet, policja
pilnuje aby nie wnosić bomb ani nawet alkoholu. I to ciągle działa!
Jako jedno z niewielu wciąż miejsc w Indiach, metro jest nowoczesne, czyste, sprawnie zarządzane, punktualne i stosunkowo niedrogie. Cena za przejazd uzależniona jest od długości trasy – najtańsze bilety zaczynają się od 8 rupii (50 groszy) i dochodzą do 40 rupii (2,5 zl). Metro przewozi codziennie ponad 2 miliony pasażerów, więc czasem jest naprawdę tłoczno i nieprzyjemnie, ale całościowa ocena wypada pozytywnie.
Jako jedno z niewielu wciąż miejsc w Indiach, metro jest nowoczesne, czyste, sprawnie zarządzane, punktualne i stosunkowo niedrogie. Cena za przejazd uzależniona jest od długości trasy – najtańsze bilety zaczynają się od 8 rupii (50 groszy) i dochodzą do 40 rupii (2,5 zl). Metro przewozi codziennie ponad 2 miliony pasażerów, więc czasem jest naprawdę tłoczno i nieprzyjemnie, ale całościowa ocena wypada pozytywnie.
Historia delhijskiego metra to przykład, że w Indiach jednak
dużo się udaje! Budowa metra zaczęła się w 1998 r. I już w 2002 roku owarto
pierwsze połączenie! Nie wiem czy warto przypominać, że budowa metra w
Warszawie zaczęła się w 1983r., pierwsze połcznie otwarto dopiero w 1995, a
całą linię ukończono w 2008 r. po 25 latach pracy! Przy tym metro w Delhi ma obecnie
6 linii (Warszawa 1+ 1 w budowie), 192 kilometry (Warszawa – 23 km), 142 stacje
(W- 21).
Co ważne jednak, większoć linii i stacji w Delhi, podobnie jak w wielu
miastach azjatyckich zbudowana jest nie pod ziemią ale wzniesione ponad drogami
na betonowych palach (może to pomysł też dla Polski?).
Delhijskie metro cały
czas się rozbudowuje i jeśli kolejne fazy zostaną zrealizowane zgodnie z
planem, w 2021 r. będzie liczyło już ponad 400 km linii kolejowych! Sukces Delhi skłonił
też inne miasta do budowy własnego metra. Dopiero co pierwsze połączenia
otwarto w Mumbaju, zaawansowane prace są w Kalkucie i Chenai, a łącznie 12
miast z populacją ponad 2 miliony mieszkańców rozpoczyna prace!
![]() |
| wyjątkowo mało ludzi bo zdjęcie zrobione w święto narodowe rano |
wtorek, 2 kwietnia 2013
Drobna awaria
W ciągu ostatnich tygodni mieliśmy okazję doświadczyć indyjskich sposobów usuwania awarii (w tym przypadku hydraulicznych). Generalnie każda usterka rozwiązywana jest długo i wielu etapach - niekoniecznie logicznych. Gdy pojawia się problem np. od kilku tygodni leje się sąsiadom na głowę woda i sufit odpada - po długich zapowiedziach - przychodzą fachowcy.
Fachowcy indyjscy dzielą się wg moich obserwacji na:
fachowców niższego stopnia - od brudnej roboty, rozkopania ścian, skakania po dachu z farbą wodoodporną, wyrywania przy okazji gałęzi wyrastających z muru - czyli chłopcy od wszystkiego, śpiewają podczas pracy;
fachowców wyższego stopnia np. hydraulik - który pojawia się i znika, stoi i wydaje rozporządzenia niższemu stopniem, w końcu przykręci kluczową część i splendor spłynąłby na niego gdyby nie to że... nad nim stoi główny fachowiec - właściciel mieszkania - strateg, wytycza kierunki działań, zmienia koncepcje, prowadzi śledztwo, huknie czasem - generalnie nadaje akcji tempa.
Naprawa odbywa się według powtarzającego się schematu:
1 etap- spóźnienie
2 etap - poszukiwanie usterki, najpierw nie tam gdzie trzeba (bo chciałoby się taniej)
3 etap - rozwalenie ścian
4 etap - prośby o wodę do picia, szmatki, ściereczki, żarówki, talerz, miskę, śrubokręt - zupełnie oczywiste jest, że to my mamy dostarczyć potrzebnych do pracy narzędzi;
5 etap - "niewiadomo co" - to etap, w którym właściciel znika, niższy stopniem fachowiec nie wie co robić i zaczyna coś kombinować, w końcu stoi i czeka (to może potrwać kilka godzin) wyższy stopniem fachowiec też zniknął np. po części;
6 etap - w którym widząc brak efektów i działań wypraszam fachowca z domu bo chcę cokolwiek konstruktywnego dokonać np. skorzystać z toalety:-,) Fachowiec się zgadza ale tylko jeśli dostanie znowu butelkę wody do picia;
7 etap - fachowcy wracają i coś dłubią, chodzą po domu w końcu siadają na tarasie i drzemią na stołeczkach lub na ziemi na prawym boczku;
8 etap - wraca właściciel i sprawy nabierają dynamiki np. woda tryska z przeciętych rur, odbywa się komisyjne chodzenie po domu i dachu, już bez pytań demontowane jest nasze zadaszenie, żeby wyrwać drabinę, zabierane są ściereczki, żarówki i miski;
9 etap - gdy się poddaję - niższy fachowiec siedzi na tarasie, pije herbatę (tym różni się od polskiego fachowca), je podane przeze mnie ciasteczka (w końcu cały dzień nic nie jadł) i rozmawia w hindi o deszczu chyba;
10 etap - wszyscy wyszli, a my znajdujemy poupychane na tarasie śmieci i użyte narzędzia;
11 ostatni etap - dowiadujemy się, że podczas naprawy została uszkodzona inna rura i następnego dnia historia się powtarza wg powyższego scenariusza:-)
Fachowcy indyjscy dzielą się wg moich obserwacji na:
fachowców niższego stopnia - od brudnej roboty, rozkopania ścian, skakania po dachu z farbą wodoodporną, wyrywania przy okazji gałęzi wyrastających z muru - czyli chłopcy od wszystkiego, śpiewają podczas pracy;
fachowców wyższego stopnia np. hydraulik - który pojawia się i znika, stoi i wydaje rozporządzenia niższemu stopniem, w końcu przykręci kluczową część i splendor spłynąłby na niego gdyby nie to że... nad nim stoi główny fachowiec - właściciel mieszkania - strateg, wytycza kierunki działań, zmienia koncepcje, prowadzi śledztwo, huknie czasem - generalnie nadaje akcji tempa.
Naprawa odbywa się według powtarzającego się schematu:
1 etap- spóźnienie
2 etap - poszukiwanie usterki, najpierw nie tam gdzie trzeba (bo chciałoby się taniej)
3 etap - rozwalenie ścian
4 etap - prośby o wodę do picia, szmatki, ściereczki, żarówki, talerz, miskę, śrubokręt - zupełnie oczywiste jest, że to my mamy dostarczyć potrzebnych do pracy narzędzi;
5 etap - "niewiadomo co" - to etap, w którym właściciel znika, niższy stopniem fachowiec nie wie co robić i zaczyna coś kombinować, w końcu stoi i czeka (to może potrwać kilka godzin) wyższy stopniem fachowiec też zniknął np. po części;
6 etap - w którym widząc brak efektów i działań wypraszam fachowca z domu bo chcę cokolwiek konstruktywnego dokonać np. skorzystać z toalety:-,) Fachowiec się zgadza ale tylko jeśli dostanie znowu butelkę wody do picia;
7 etap - fachowcy wracają i coś dłubią, chodzą po domu w końcu siadają na tarasie i drzemią na stołeczkach lub na ziemi na prawym boczku;
8 etap - wraca właściciel i sprawy nabierają dynamiki np. woda tryska z przeciętych rur, odbywa się komisyjne chodzenie po domu i dachu, już bez pytań demontowane jest nasze zadaszenie, żeby wyrwać drabinę, zabierane są ściereczki, żarówki i miski;
9 etap - gdy się poddaję - niższy fachowiec siedzi na tarasie, pije herbatę (tym różni się od polskiego fachowca), je podane przeze mnie ciasteczka (w końcu cały dzień nic nie jadł) i rozmawia w hindi o deszczu chyba;
10 etap - wszyscy wyszli, a my znajdujemy poupychane na tarasie śmieci i użyte narzędzia;
11 ostatni etap - dowiadujemy się, że podczas naprawy została uszkodzona inna rura i następnego dnia historia się powtarza wg powyższego scenariusza:-)
czwartek, 21 marca 2013
just jazz
Poza muzyką tradycyjną, w Delhi można posłuchać coraz częściej jazzu, także tego z Polski. Na zakończonym niedawno trzecim Delhi International Jazz Festival wystąpiła polska grupa New Bone Quintet Band. Chłopaki wypadli całkiem dobrze rozpoczynając cykl koncertów w jednym z pięknych delhijskich parków, który na kilka dni łączył klimat sali koncertowej i radosnego letniego pikniku. Po raz kolejny Polska zaznaczyła swoją obecność na bogatej mapie kulturalnej Delhi pokazując swoja współczesną i atrakcyjną stronę. To zasługa Instytutu Polskiego w Delhi, który choć powstał dopiero w zeszłym roku w czerwcu, trzeba przyznać, robi dobrą robotę dla popularyzacji polskiej kultury w Indiach.
sobota, 16 marca 2013
Muzyka sufich
Delhi to doskonałe miejsce na poznawanie nie tylko indyjskiej muzyki klasycznej, ale też muzułmańskiej muzyki sufich. W ostatnich latach można zaobserwować rosnące zainteresownie muzycznym dziedzictwem muzułmanów. W kraju gdzie mieszka ok 180 milionów wyznawców islamu to może być dobra
strategia ocieplania wizerunku i promowania tolerancyjnej wersji
religii.
Tylko na początku marca niemal jednocześnie odbywały się w Delhi trzy duże festiwale miedzynarodowe prezentujące muzykę sufich z Indii, ale też Turcji, Uzbekistanu, Iranu, czy Pakistanu. Festiwale sufickie ma już też wiele innych miast w całych Indiach. Do tego w Delhi już codziennie można wybrać się w okolice grobowca świętego Aulyia Chisti Nizammudin na muzyczne ceremonie qawalli.
Nam udało się ostatnio wysłuchać pięknego koncertu qawalli w wykonaniu muzyków z Pakistanu - krewnych najsłynniejszego wykonwcy tego gatunku - Nusrat Fateh Ali Khana. Naprawdę, można było poczuć się jak na koncercie samego mistrza.
Tylko na początku marca niemal jednocześnie odbywały się w Delhi trzy duże festiwale miedzynarodowe prezentujące muzykę sufich z Indii, ale też Turcji, Uzbekistanu, Iranu, czy Pakistanu. Festiwale sufickie ma już też wiele innych miast w całych Indiach. Do tego w Delhi już codziennie można wybrać się w okolice grobowca świętego Aulyia Chisti Nizammudin na muzyczne ceremonie qawalli.
Nam udało się ostatnio wysłuchać pięknego koncertu qawalli w wykonaniu muzyków z Pakistanu - krewnych najsłynniejszego wykonwcy tego gatunku - Nusrat Fateh Ali Khana. Naprawdę, można było poczuć się jak na koncercie samego mistrza.
wtorek, 5 marca 2013
sobota, 22 grudnia 2012
Ciemna strona Indii
W Delhi w 16 grudnia wydarzył się bestialski gwałt na
23-letniej studentce. Informacja poruszyła całe Indie, od lat borykające się z
coraz poważniejszym problemem przemocy wobec kobiet. Na kilka dni wydarzenie
stało się głównym tematem w mediach, w poniedziałek parlament wstrzymał normalne
prace aby zająć się tą sprawą. Każdego wieczoru tysiace ludzi gromadzi się w
różnych miejscach wyrażając swoje oburzenie i wspracie dla ofiary, walczącej o
życie w delhijskim szpitalu. Informacja zajęła ważne miejsce w czołówkach
mediów międzynarodowych a nawet została dość dokładnie opisana w Polsce (zob.
np. Gazeta Wyborcza: http://wyborcza.pl/1,75477,13088646,Brutalny_gwalt_na_studentce_wzburzyl_cale_Indie.html). Łatwo w takim momencie wyrobić sobie opinię, zwłaszcza
z dystansu, o „zdziczałym” społeczeństwie i niebezpiecznym kraju. Łatwo wtedy o
zbytnie uproszczenia i krzywdzące generalizacje...
piątek, 7 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Dziwne ptaki
Delhi jest wyjątkowym miastem jeśli chodzi o ilość i rodzaje ptaków, które tu mieszkają. Właściwie siedząc dziesięć minut na tarasie można zobaczyć jednocześnie drapieżne, piękne i wielkie kanie zawsze czujne żeby coś upolować, zielone papugi, które mają gniazdo na drzewie obok. Przylatują też wróble, wrony i mnóstwo innych małych i kolorowych fruwających. Raz przyleciał niesamowity gość, jakby z innej epoki. Głowę miał niezwykłą, wielki dziób, Pat stwierdził że to "pterodaktyl" z nowoczesnym ogonem. Chwilę popatrzył nam w oczy, my siedzieliśmy nieruchomo w szoku. Podziobał nam lampkę oliwną, sprawdził czy na coś mu się przyda i odleciał. Potem już nie wiedzieliśmy czy nam się nie przyśnił ten stwór czy istniał naprawdę ale wczoraj w parku zobaczyliśmy tablicę z gatunkami ptaków w Delhi i znaleźliśmy go!
Natomiast symbolem Delhi jest wróbelek:-)
Natomiast symbolem Delhi jest wróbelek:-)
czwartek, 22 listopada 2012
wtorek, 13 listopada 2012
Święto świateł - Happy Diwali
Mówi się, że dawno temu, 20 dni po pokonaniu demona Rawany i uratowaniu swej żony Sity (święto Dushera) bóg Rama wracał ze Sri Lanki do swojego królestwa w Indiach. Wydaje się, że już wtedy w Indiach zdarzały się blackouty, bo w całym kraju nie było światła i Rama musiał szukać drogi do domu w ciemnościach. Uradowani mieszkańcy, żeby oświetlić mu drogę powrotną zapalali przed domami lampki oliwne. Tak zaczęło się Diwali - radosne święto świateł. Zapalając światła przed domami ludzie witają pogromcę zła -Ramę i zapewniają sobie pomyślność i dobrobyt.
Dziś Diwali to jedno z najważniejszych świąt hinduskich w północnych Indiach. Najbardziej przypomina z zewnątrz połączenie naszego Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Ludzi ogrania przedświąteczny szał zakupów, wszyscy przystrajają swoje domy kolorowymi światełkami, spotykają z rodziną i znajomymi na świątecznej kolacji, wymieniają prezentami aby zakończyć wieczór szalonym pokazem sztucznych ogni, który trwa przez kilka godzin. Właśnie jesteśmy chyba w połowie - zewsząd wybuchają petardy i kanonady fajerwerków. Siedzimy na tarasie jak na linii frontu, nie wiadomo skąd padnie strzał, powietrze wypełnia coraz gęściej dym, nic nie słychać. A oni dalej strzelają. Nasz sąsiad oczywiście twierdzi, że dziś to już może 5% tego co działo się tu jeszcze kilka lat temu. Nie wiemy czy to prawda, ale jedno jest pewne - tej nocy całe Indie puszczą z dymem grube miliony.

Dziś Diwali to jedno z najważniejszych świąt hinduskich w północnych Indiach. Najbardziej przypomina z zewnątrz połączenie naszego Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Ludzi ogrania przedświąteczny szał zakupów, wszyscy przystrajają swoje domy kolorowymi światełkami, spotykają z rodziną i znajomymi na świątecznej kolacji, wymieniają prezentami aby zakończyć wieczór szalonym pokazem sztucznych ogni, który trwa przez kilka godzin. Właśnie jesteśmy chyba w połowie - zewsząd wybuchają petardy i kanonady fajerwerków. Siedzimy na tarasie jak na linii frontu, nie wiadomo skąd padnie strzał, powietrze wypełnia coraz gęściej dym, nic nie słychać. A oni dalej strzelają. Nasz sąsiad oczywiście twierdzi, że dziś to już może 5% tego co działo się tu jeszcze kilka lat temu. Nie wiemy czy to prawda, ale jedno jest pewne - tej nocy całe Indie puszczą z dymem grube miliony.

piątek, 9 listopada 2012
Przygotowania do Diwali
Zbliża się święto Diwali, podczas którego zapalane są światełka, odpalane petardy, ludzie obdarowują się prezentami. Pomagaliśmy z tej okazji w przygotowaniach do przyjęcia. Ozdabialiśmy lampki, które potem wypełnione olejem oświetlały taras. Stworzyłyśmy z Lakshmi rangoli - wzór usypany z kolorowych proszków i kwiatów.
Diwali będzie obchodzone 13 listopada ale my już świętowaliśmy.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Muzyczna alternatywa
Ostatnio odkryliśmy miejsce, w którym spotykają się co tydzień miłośnicy wspólnego muzykowania.
piątek, 2 listopada 2012
Jesień
Jesień do Delhi przyszła we mgle. Gazety donoszą, że to efekt odległego cyklonu Nilam. Poranki i wieczory są tajemnicze i wkrótce nie ujrzymy krawędzi tarasu. Nie brązowieją i nie złocą się tu liście na drzewach. Wciąż od nowa kwitną kwiaty i dopiero teraz będzie obfitość warzyw. Słyszymy opowieści o niezwykłej wilgoci o przeszywającym zimnie które nadejdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)








































